czwartek, 29 lipca, 2021
Strona główna E100

Udostępnij artykuł

16 kwietnia 2021 r.

Siergiej Kozłowski: W zeszłym roku aktywnie rozpoczęliśmy realizację przewozów do Chin, z czego jesteśmy niewątpliwie dumni

Branża transportowa przeżywa dziś trudne chwile: pandemia, pakiet mobilności, Brexit, niemal codzienne ograniczenia i zmiany. Trudno jest pracować w takich warunkach, ale nie dla
profesjonalistów, takich jak firma JENTY, która od ponad 22 lat z sukcesem realizuje przewozy towarów nie tylko w Europie, ale także w Azji. O tym, jak JENTY stała się jedną z największych firm w Europie Zachodniej i opanowała chiński kierunek opowiedział nam szef Departamentu Eksploatacji Siergiej Kozłowski.

– Siergieju, proszę nam trochę opowiedzieć o historii firmy. Jak wszystko się zaczęło?
– Dosłownie jak w piosence: "Pamiętasz, jak to wszystko się zaczęło? Wszystko było po raz pierwszy i od nowa." Oczywiście, najlepiej o historii firmy mogą opowiedzieć tylko założyciele.
To oni stali u samego źródła i wszystko pamiętają (uśmiech).

Mówiąc o historii JENTY mogę powiedzieć, że wszystko zaczęło się od dwudziestu starych ciężarówek MAZ w 1996 roku. Stopniowo park się rozrastał o kolejne MAZy, a dopiero potem zaczęliśmy kupować importowane auta. Początkowo jeździliśmy do Austrii, Niemiec, Belgii, Holandii, Włoch, Czech, Luksemburga, Danii, Szwajcarii, Białorusi i Rosji, ale już w 2003 roku zaczęliśmy rozwijać przewozy w kierunku wschodnim, a mianowicie do Azerbejdżanu, Kazachstanu, Kirgistanu i Uzbekistanu.
Wraz z rozwojem firmy powiększyliśmy flotę, otworzyliśmy oddziały, opanowaliśmy nowe kierunki. Myślę, że właściwe podejście do pracy umożliwiło osiągnięcie tego, co mamy teraz. Mianowicie: ponad 600 pojazdów, biura na Białorusi, w Rosji, Kazachstanie, Polsce i Niemczech, ponad 1300 kierowców i prawie 450 pracowników biurowych, własne warsztaty samochodowe i 25 000 transportów rocznie.

– Jaki był rok 2020 dla JENTY?
– Ubiegły rok był dość trudny pod względem organizacji przewozów. Od lutego, kiedy różne kraje zaczęły wprowadzać ograniczenia na granicach w związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa, również nasza praca stała się cięższa. Nigdy nie wiesz, co będzie jutro. Przepisy mogą ulec zmianie nawet w ciągu jednego dnia. Rano jedne wymogi, wieczorem już inne. W tych warunkach chciałbym wyrazić słowa wdzięczności i uznania dla naszych kierowców, którzy z godnością wytrzymywali wszystkie te wyzwania. Gdzieś trzeba było stać i czekać na wyniki badań, gdzie indziej - oddać przyczepę, ponieważ kraj nie wpuszczał zagranicznych kierowców. Niektórzy kierowcy musieli podróżować do domu z Azji, ponieważ test na COVID wykonany na granicy był pozytywny, a naszych samochodów w tym regionie nie było. Nasi kierowcy trafiali nawet na kwarantannę do azjatyckich szpitali. W 2020 roku działo się wszystko, ale poradziliśmy sobie.

Cała branża transportowa była poszkodowana z powodu pandemii. Oczywiście, dotyczy to również JENTY, ale nie traciliśmy optymizmu i szukaliśmy nowych ładunków, nowych kierunków, dlatego, ogólnie rzecz biorąc, rok skończył się nieźle.

– Obecnie JENTY oferuje wiele możliwości transportu różnych ładunków. Jest to bezpośrednio związane z Waszą flotą. Proszę nam o tym opowiedzieć.
– JENTY posiada obecnie ponad 600 ciągników z różnymi typami naczep. Posiadamy naczepy chłodnicze o różnych parametrach, standardowe plandeki, naczepy typu DOUBLE DECK, naczepy z plandekami o dużej objętości, długie plandeki i specjalistyczne naczepy do ładunków ponadgabarytowych i ciężkich.

Różnorodność floty wynika z wysokich wymagań międzynarodowego rynku transportowego, co daje możliwość uczestniczenia w dużych projektach logistycznych. Wszystkie ciężarówki spełniają normy Euro 5, a ich średni wiek nie przekracza 3,5 roku.
Jeśli chodzi o marki samochodów, to w ciągu ponad dwudziestu lat korzystaliśmy z wielu znanych marek, takich jak Scania, Volvo, Mercedes-Benz, Renault. W rezultacie teraz korzystamy z dwóch: Volvo i Scania.

Co roku odświeżamy park, sprzedając niektóre stare samochody i kupując nowe. Nasi kierowcy, oczywiście, to doceniają, ponieważ praca z samochodem trzyletnim, a dziesięcioletnim to ogromna różnica.

– W jakich kierunkach jeżdżą Wasze ciężarówki?
– Zasięg JENTY obejmuje 49 krajów. Są to wszystkie regiony Unii Europejskiej, WNP i Azji. Stale rozwijamy nasze kierunki transportowe i dążymy do zapewnienia wysokiej jakości usług logistycznych. Tutaj chciałbym zauważyć, że na całym kontynencie pomaga nam firma E100. Współpracujemy z wieloma operatorami paliwowymi, ale tylko z E100 tankujemy w Europie, Azji i na Dalekim Wschodzie. Nawet nazwę macie odpowiednią: E100 - od minus 50°С do plus 50°С, czyli z różnicą temperatur wynoszącą 100 stopni, wszędzie tankujemy z Wami (uśmiech).

– Jak często wozicie do Chin towary ponadwymiarowe i niebezpieczne?
– W 2020 roku rozpoczęliśmy realizację próbnych przewozów towarów niebezpiecznych do Chin. Wynikało to z szeregu ograniczeń w dostarczaniu niektórych klas niebezpiecznych
ładunków transportem lotniczym i kolejowym. Samochody dostarczają towary „door to door” w krótkim czasie, wjeżdżają do miejsc trudno dostępnych dla innych rodzajów transportu, są szybko podstawiane pod załadunek i nie wymagają żadnych pośrednich operacji związanych z ładunkiem.

Ładunków ponadgabarytowych było mniej ze względu na ich specyfikę, do dostaw były zaangażowane zarówno specjalistyczne naczepy, jak i plandeki typu Mega trailer.

– Jakiej rady udzieliłby Pan tym, którzy również chcą opanować chiński kierunek?
– Radziłbym być przygotowanym na wszelkie niespodzianki. Przy czym, dotyczy to nie tylko Chin, ale całej naszej pracy (uśmiech).

– Poza Chinami Wasze samochody często jeżdżą do Uzbekistanu, Kirgistanu i innych wschodnich państw. Jaka jest różnica między tymi kursami, a wyjazdami na przykład do Rosji?
– Latem, oczywiście, są to warunki pogodowe, gdy samochód jedzie na pustynie Turkmenistanu lub Uzbekistanu, lub w wysokie góry. Nie wszyscy kierowcy są w stanie to wytrzymać. Niektórzy natychmiast proszą o ich zastąpienie, ponieważ źle się czują pokonując górskie serpentyny. Natomiast zimą są to zamiecie i zamknięte drogi w górach w przełęczach Kirgistanu, Tadżykistanu i na stepach Kazachstanu.

– Jak Pan myśli na ile perspektywiczny będzie dalszy rozwój Jedwabnego Szlaku?
– Jest to oczywiście kwestia globalna. Myślę, że wszyscy wiedzą, że Jedwabny Szlak funkcjonował od II wieku p.n.e. w celu eksportu jedwabiu z Chin. Zasadniczo znaczenie szlaku przez te tysiąclecia nie zmieniło się, tylko wzrosło, bo jeśli wcześniej przewożono tylko jedwab, to teraz z Chin przewożona jest ogromna ilość towarów. A biorąc pod uwagę fakt, że Unia Europejska jest jednym z głównych partnerów handlowych Chin, możemy założyć, że ilość przewożonych towarów nie zmniejszy się, a jeśli liczyć na wzrost gospodarki - będzie ona tylko rosnąć. Dlatego uważam, że dla branży samochodowej jest to dobra perspektywa.

– Z powodu pandemii występują różne trudności przy przekraczaniu granic. Jak Państwo pracują w tych warunkach, aby zminimalizować przestoje?
– Jak już powiedziałem, oczywiście, trudności w tym zakresie się zwiększyły. Niestety, nie mamy możliwości wpłynięcie na tę sytuację. Nie tylko my, ale wszyscy nasi koledzy pracują w tych samych warunkach.
Dlatego jeśli kierowca dociera do granicy i musi przejść test na COVID-19, to robimy test, stoimy i czekamy ... Najważniejsze, żeby wynik był negatywny (uśmiech).

– Czy uważa Pan, że w 2021 r. zmienią się frachty i które kierunki, według Pana, są obecnie najbardziej obiecujące?
– Myślę, że powinno być lepiej. W końcu epidemia się skończy, gospodarka zacznie iść w górę, a co za tym idzie i przewozy.

– Na co radziłby Pan zwrócić uwagę innym przewoźnikom w celu optymalizacji kosztów transportu?
– Wszyscy przewoźnicy znają główne pozycje wydatków. Dlatego najważniejsze jest po prostu codzienne monitorowanie tych kosztów.
Transport to bardzo dynamiczna branża, dlatego decyzje muszą być podejmowane szybko, a to wymaga codziennej pracy. Oczywiście są koszty, które nie zależą od przewoźnika, ale są wydatki, które leżą bezpośrednio w rękach przewoźnika. Wszystkie te koszty należy jednakowo monitorować.

– Proszę nam opowiedzieć o nietypowym transporcie, który wykonała firma JENTY.
– Istnieje wiele niezapomnianych projektów w skarbcu towarowym JENTY: niektóre wyróżniają się cechami ładunków, zwiększonymi wymaganiami partnerów, a bywają też kursy w malownicze kierunki, które od czasu do czasu wspominamy. Na przykład rok temu zrealizowaliśmy nietypowy projekt dostarczenia sprzętu pontonowego z Rotterdamu na wyspę Sachalin. Nasi kierowcy przejechali trasę ponad 11.000 km, przeprawiali się samochodami z ładunkiem na promach Wanino - Chołmsk.
Przy tym dostarczyli ładunek na Sachalin w rekordowym czasie - w zaledwie 18 dni! Sprzęt dotarł do brzegowego kompleksu technologicznego w północno-wschodniej części wyspy, do miejsca, gdzie na brzeg wychodzi morski gazociąg (uśmiech).
Klient docenił naszą obsługę i wydał pozytywne rekomendacje na przyszłość.

– Jak pan widzi 2021 r. dla branży transportowej (zarówno białoruskiej jak i międzynarodowej)?
– Transport, oczywiście, jest przede wszystkim ściśle powiązany z całą gospodarką. Dlatego jeśli konsumpcja spada, kraje zamykają się, to oczywiście wpływa to na branżę transportową. Mamy jednak nadzieję, że w 2021 roku kraje zaczną wychodzić z pandemii, gospodarka powinna się rozwijać, a tym samym także powinien nastąpić wzrost przewozów.

– JENTY jest jedną z największych firm transportowych w Europie. Proszę powiedzieć, jak udało się to osiągnąć?
–To był długi proces (uśmiech). Kiedy JENTY wchodziła na rynek, funkcjonowały tu już inne duże firmy. W warunkach dość dużej konkurencji firma rozrosła się i wyprzedziła wielu liderów w tamtym czasie. Myślę, że są to cechy osobiste założycieli, którzy dzięki swoim sportowym charakterom stale posuwali się do przodu i kierowali zespół na rozpoznanie nowych rynków, nowej techniki, innowacyjnych technologii zarządzania.
Warunki, które są teraz stworzone w JENTY, pozwalają każdej osobie rozwijać się w swoim kierunku, zwiększać profesjonalizm i otrzymywać odpowiednie wynagrodzenie za swoją pracę.

A kiedy stworzone są takie warunki, to i zespół, jak jedna całość, pracuje na wynik. Mamy pracowników, którzy pracują w JENTY od ponad 20 lat. Ponadto są wśród nich nie tylko pracownicy biurowi, ale także kierowcy. Zgodzi się Pani, że to najlepsze potwierdzenie tego, jak dobre warunki do pracy stworzyliśmy.

– Każda firma ma swoje plany na przyszłość. Jakie ma JENTA?
– Obecnie firma ma biura w Rosji, na Białorusi, w Niemczech, Polsce, Kazachstanie.
Myślimy nad tym, gdzie jeszcze można otworzyć nasze przedstawicielstwa (uśmiech). Kierunki transportów, oczywiście, podpowie rynek. I planujemy również zwiększyć flotę.

– Na koniec proszę opowiedzieć nam trochę o sobie.
– Urodziłem się i mieszkam w Mińsku. Mam ukończone dwa fakultety. W wolnym czasie pasjonuję się jazdą na nartach wodnych. Nawiasem mówiąc, w moim hobby, również jestem kierowcą, tylko łodzi (uśmiech).

Rozmowę przeprowadziła główna redaktor naczelna Nadzieżda Szyganowa
Zdjęcia z archiwum JENTY
 

Udostępnij

Inne artykuły

Popularne artykuły