środa, 29 maj, 2024
Strona główna E100
23 marzec 2023 r.

Stacje ładowania samochodów elektrycznych. Ile ich jest? Jak szybko ładują?

Stacje ładowania samochodów elektrycznych

Samochody elektryczne są coraz popularniejszym środkiem transportu, a niedługo prąd może być jedynym źródeł zasilania pojazdów różnego rodzaju. 14 lutego 2023 roku Parlament Europejski przyjął bowiem zakaz sprzedaży nowych aut spalinowych od 2035 roku. Rynek motoryzacyjny ma 12 lat na przygotowanie się do tych rewolucyjnych zmian, a my sprawdzimy jak wygląda na ten moment infrastruktura pod względem ładowania samochodów elektrycznych, jak będzie ewoluować w najbliższych latach i czy nowe przepisy dotyczą też samochodów ciężarowych? Czy stacja ładowania będzie tak popularna jak stacje benzynowe dziś?

Warto wyjaśnić na wstępie, że Unia Europejska nie zakazuje podróżowania samochodami spalinowymi czy hybrydowymi od 2035 roku. Auta na benzynę, gaz czy olej napędowy nadal będą dopuszczone do ruchu drogowego i minie pewnie wiele lat (eksperci wskazują, że nawet dwie dekady) zanim całkowicie znikną z europejskich dróg. Zabronione będzie natomiast rejestrowanie nowych pojazdów spalinowych, aby zmniejszyć ich odsetek na rynku.

Z kuluarowych doniesień wynika, że rządy niektórych krajów (w tym Polski) chcą jeszcze odroczyć wdrożenie zakazu (np. do 2050 roku), jednak z pewnością prędzej czy później przyjdzie moment całkowitego zaniechania produkcji samochodów ze spalinowymi jednostkami napędowymi i już dziś warto wiedzieć, z czym wiąże się jazda pojazdem elektrycznym.

Czy zakaz produkcji i rejestracji samochodów spalinowych dotyczy też pojazdów ciężarowych?

Na ten moment zakaz rejestracji samochodów spalinowych będzie dotyczył wyłącznie aut osobowych oraz samochodów dostawczych – nawet tych większych. W rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego nr 2019/31 nie ma jeszcze mowy o pojazdach ciężarowych. Wynika to z kilku kwestii. Przede wszystkim oferta aut ciężarowych z napędem wodorowym lub elektrycznym jest jeszcze bardzo uboga. Jeżeli już gdzieś znajdują się jakieś modele, to zwykle są one bardzo drogie, a opłacalność ich zakupu jest niewielka.

Na ten moment nie ma jeszcze planu ograniczenia lub całkowitego zakazu rejestrowania nowych spalinowych ciężarówek. Według ekspertów z Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych, bardziej prawdopodobne jest wdrożenie nowych ograniczeń związanych z normami spalania dla aut o DMC powyżej 3,5 tony. Do 2035 roku może wejść natomiast całkowity zakaz produkcji pojazdów z silnikami wysokoprężnymi (tj. diesel). Realny deadline na zakazanie rejestracji i sprzedaży samochodów ciężarowych z jakimkolwiek silnikiem spalinowym to 2050 rok. To sprawia, że w Europie musi pojawić się zdecydowanie więcej punktów ładowania elektryków.

Najpopularniejsze sposoby ładowania samochodów elektrycznych w Polsce

Istnieją trzy sposoby uzupełniania energii w elektrykach. Najpopularniejszy to tzw. wallbox czyli własna ładowarka umieszczona na podwórku lub garażu, umożliwiająca proste uzupełnianie utraconej energii w sieci. Zdecydowana większość posiadaczy aut elektrycznych (jeżeli mają oni takie możliwości infrastrukturalne) inwestuje w takiego szybkiego wallboxa, aby podłączać auto do ładowania np. na noc. To bardzo wygodny sposób, przypominający trochę stacje benzynową na własnej działce. Ładowarkę można zintegrować z systemem fotowoltaicznym (dzięki temu jazda elektrykiem jest bezkosztowa) oraz podłączyć do prądu trójfazowego (400V, tzw. siła), co przyspiesza znacznie czas uzupełniania energii.

Na rynku dostępne są ładowarki produkowane przez same koncerny motoryzacyjne (można je dostać przy zakupie nowego samochodu) lub te, które wykonane zostały przez zewnętrzne firmy takie jak Green Cell czy Autel. Kolejne modele różnią się najczęściej pod względem mocy, sposobu montażu (część ładowarek to stojące słupki, a część zawiesza się na ścianach), budowy wtyczki (w Polsce funkcjonuje typ 2 i typ 3) oraz wykorzystywanego prądu (AC lub DC).

Drugi sposób to publiczne stacje ładowania samochodów elektrycznych w Polsce. To najczęściej bardzo szybkie stacje ładowania określane jako superchargery. Ich moc osiąga niekiedy 350W. Tego typu ładowarki znajdują się na stacjach paliw, w galeriach handlowych lub na miejskich parkingach. Służą do doładowania samochodu w trakcie trasy, a ich funkcja przypomina trochę standardowe stacje benzynowe. Niestety, zapotrzebowanie na nie rośnie w tempie niewspółmiernym do pojawiania się kolejnych, publicznych urządzeń ładujących.

Co ciekawe, samochody elektryczne można ładować też ze standardowego gniazdka. Ten sposób jest jednak wykorzystywany jako ostateczność, gdyż uzupełnianie energii przy jego wykorzystaniu jest wolne i dość drogie. Stanowi jednak rozwiązanie dla osób, które nie mogą z różnych przyczyn zamontować wallboxa i chcą co jakiś czas uzupełnić energię w swoich autach elektrycznych np. posiadając działkę rekreacyjną.

Ile kosztują stacje ładowania do użytku domowego?

Banners block

Ile kosztuje ładowarka do samochodu elektrycznego do własnego użytku? Cena stacji ładowania pojazdów na prąd różni się w zależności od jej możliwości, mocy oraz sposobu instalacji. Wallbox o mocy od 3,5kW do 22kW, posiadający inteligentny system uzupełniania energii, czytnik kart RFID, łączność GPRS, a także system integrujący ładowarkę z panelami fotowoltaicznymi to wydatek rzędu 5-8 tysięcy złotych.

Ciekawym rozwiązaniem, które mogą stosować np. posiadacze domów bliźniaków, są ładowarki duo. Te mają wszechstronne możliwości i ładują z dużą mocą, a składają się z jednego urządzenia bazowego i dwóch przewodów do uzupełniania energii. Umożliwiają one uzupełnianie energii w dwóch samochodach jednocześnie. Koszt takiego urządzenia to około 10 tysięcy złotych.

Problemy z ładowarkami elektrycznymi – na co musisz uważać?

Najczęstszym problemem z ładowaniem samochodów elektrycznych jest czas. Nawet tzw. superchargery czyli ładowarki uzupełniające utraconą energię z ogromną mocą nie są w stanie naładować auta tak szybko, jak można zatankować je na stacji benzynowej. Do pełnego uzupełnienia stanu baterii elektrycznej potrzebne jest minimum 30 minut (jeżeli mówimy o samochodzie miejskim i ładowarce o mocy powyżej 50kW). Najczęściej czas ładowania waha się między 1-3 godzinami. Wszystko zależy oczywiście do pojemności baterii, aktualnego stanu energii oraz mocy danej ładowarki.

Druga kwestia związana jest z dostępnością wolnych ładowarek. Jazda elektrycznym samochodem po Polsce przypomina na ten moment planowanie postojów pod dyktando dostępnych miejsc do uzupełnienia energii. Niekiedy kierowcy muszą zjechać z planowanej trasy, aby dostać się do wolnej ładowarki. Na ogromny problem możemy z kolei natknąć się, jeżeli ładowarki na naszej trasie będą zajęte. To może rodzić ogromne trudności z uzupełnieniem energii i wyruszeniem w dalszą drogę! Najczęściej bowiem na jednym punkcie ładowania dostępne są dwie lub trzy ładowarki. To za mało, jeżeli lada dzień (patrząc przez pryzmat okresu rozwoju motoryzacji) na naszych drogach miałyby królować tylko elektryki. Na ten moment w Polsce mamy 2,5 tysiąca publicznych ładowarek. To zdecydowanie za mało, biorąc pod uwagę rosnące zapotrzebowanie.

Jak wygląda perspektywa na rozwój elektromobilności w Polsce?

Stacje ładowania samochodów elektrycznych w Polsce nie są jeszcze standardem. Aktualnie na 100 kilometrów dróg przypada 0,7 ładowarki elektrycznej, co jest wynikiem istotnie jednym z najniższych w całej Unii Europejskiej (dla porównania w Holandii mamy 64,3 stacje na 100 kilometrów dróg). Sytuacja ta ma i musi się dynamicznie zmienić, żeby nie doprowadzić do paraliżu komunikacyjnego w kraju.

Na autostradach o europejskim znaczeniu (a praktycznie wszystkie tego typu drogi w Polsce są połączone z unijnymi szlakami komunikacyjnymi) ładowarki pojawią się w odległości 60 kilometrów od siebie, co przybliża ich walory użytkowe do standardowych stacji tankowania pojazdów. Szacuje się również, że w 2030 roku tego rodzaju stacje będą miały moc 600kW. W całej Unii Europejskiej łącznie w 2025 roku pracować będzie milion ładowarek, a do 2040 roku liczba ta może skoczyć nawet do 10 milionów (szacuje się, że zapotrzebowanie zacznie oscylować między 9 i 10 milionów). Dodatkowo, co 100 kilometrów pojawią się ładowarki wodorowe.

Pomóc w zakupie elektryków mają programy unijne i rządowe jak np. Mój Elektryk (18 750 zł dla osób prywatnych i więcej dla przedsiębiorców) oraz produkcja samochodu Izera – taniego elektryka o sporych możliwościach. Ten ma wyjechać na drogi już w 2025 roku.

Warto pamiętać także o konieczności zmodernizowania sieci elektrycznej. Zapotrzebowanie na prąd zwiększy się bowiem o 30 procent. Wyzwań jest więc naprawdę wiele.

Banners block

Udostępnij

Inne artykuły

Popularne artykuły