poniedziałek, 20 września, 2021
Strona główna E100

Udostępnij artykuł

6 września 2021 r.

Pakiet Mobilności przewraca branżę TSL! Rewolucja na Litwie! Wynagrodzenia rosną, a kierowców brak…

O tym, że zmiany w unijnym prawie transportowym znane jako Pakiet Mobilności wpłyną na rynek transportowy wiedzieliśmy od dawna. Skalę rewolucji uzmysławia jednak sytuacja litewskich przedsiębiorców. Niektórzy przenoszą wręcz swoją działalność do Polski lub innych krajów Europy. Z jakiego względu?

Litewskie stowarzyszenie Linava, które zrzesza przewoźników drogowych opublikowało raport, którego wniosek ostateczny jest trudny dla całej, tamtejszej branży TSL – jedna z najsilniejszych flot w Europie zaczyna się sypać. Litwę po pandemii opuściło bowiem 115 przedsiębiorców.

Problem litewskich przewoźników – dlaczego tak się dzieje?

Raport Linavy jest druzgocący i mało pozytywny. Uderzone przez pandemię firmy transportowe (które mają problem z egzekwowaniem należności od swoich kontrahentów), muszą borykać się teraz ze zmianami w przepisach unijnych dotyczących transportu czyli z Pakietem Mobilności. Szczególnie bolesna jest zmiana systemu wynagradzania kierowców. Do tego dochodzi obowiązkowy zjazd postojowy co 8 tygodni związany z korektą prawa kabotażowego.

W ujęciu krajowym oznacza to, że ponad 100 firm wyrejestrowało tam swoją działalność i przeniosło ją w inne miejsce. Co więcej, znacznie obniżył się odsetek rejestrowanych samochodów ciężarowych. W stosunku do roku sprzed pandemii na Litwie jest o 43 procent nowozarejestrowanych pojazdów mniej – oznacza to mniej więcej zmniejszenie floty o 3000 pojazdów. To zarówno stagnacja dotycząca powstawania nowych podmiotów gospodarczych jak i problem z inwestowaniem w nowe auta przez istniejące firmy.

Jednak nie tylko Pakiet Mobilności sprawia, że bardzo silna pod względem ciężarówek Litwa zaczyna pogrążać się w kryzysie. Przedsiębiorcy podkreślają, że trudności sprawia im podejście rządu w Wilnie do całej branży. Otóż współczynnik wynagrodzenia litewskiego kierowcy wzrósł z wartości 1,30 do 1,65. Jednocześnie zwiększyła się podstawa minimalnej pensji w całym kraju. To ostatecznie oznacza, że zatrudnienie jednej osoby dla firmy z Litwy jest droższe o 40 procent!

Tu znów możemy wrócić do raportu Linavy. Miesięczne wydatki w przeliczeniu na jeden pojazd na Litwie wzrosły o ponad 280 euro. Łatwo więc policzyć, że przy problemach z płynnością finansową, dla nawet średniego (posiadającego 10 pojazdów) przedsiębiorcy koszt utrzymania floty jest większy o prawie 3000 euro miesięcznie. To kwota, którą trudno udźwignąć.

To wszystko oznacza więc masową migrację firm, która może skończyć się całkowitą zapaścią branży u naszego sąsiada.

Gdzie rejestrują się przedsiębiorcy z Litwy?

Litewskie przedsiębiorstwa wybierają różne miejsca na przesiedlenie swojej działalności. Głównie skupiają się na Polsce, Bułgarii, Niemczech oraz – w mniejszym stopniu – krajach zachodniej części Europy. Dlaczego litewskie firmy odnajdują się w kraju nad Wisłą?

Przede wszystkim Litwini zaczęli inwestować w województwie podlaskim. To zmotywowane jest bliskością, bo Suwałki leżą zaledwie 30 kilometrów od granicy polsko-litewskiej. Co interesujące, ze względu na nowe przepisy na Litwie, koszt utrzymania pracownika w Polsce jest niższy niż tam, a jeżeli bierzemy pod uwagę region Suwalszczyzny – daje możliwość oszczędności litewskim firmom.

Województwo podlaskie ma jednak jedno miejsce, które istotnie najbardziej interesuje firmy z Litwy. Głównym celem przedsiębiorców jest Suwalska Specjalna Strefa Ekonomiczna. Taka sytuacja daje prowadzącym działalność gospodarczą osobom z Litwy preferencyjną stawkę podatku i korzystne warunki współpracy, już w trakcie otwierania działalności w Polsce. Warunki jakie trzeba spełnić, żeby się w niej znaleźć dotyczą głównie zatrudnienia pracowników (określony odsetek umów o pracę, wysokość pensji, zabezpieczenia socjalne, a także kwestie dotyczące inwestycji infrastrukturalnych czy technologicznych).

Jak wspomnieliśmy, jednym z głównych powodów przenoszenia działalności przez przedsiębiorców z Litwy jest kwestia obowiązkowego powrotu do bazy po 8 tygodniach trasy na zagranicznych kursach. Dojazd na Litwę z krajów zachodniej Europy najczęściej wymaga nadkładania sporej trasy i zwiększenie kosztów. Aby zmniejszyć koszt takiego procesu, Litwini przenoszą się właśnie do Polski, ale też Niemiec czy Czech. W naszym kraju – poza województwem podlaskim – popularny jest też Śląsk i tamtejsze strefy ekonomiczne. W praktyce wygląda to teraz tak, że kierowca, który musiał kiedyś przejeżdżać kilkaset kilometrów, aby dotrzeć do bazy na Litwie ma granicę z Niemcami i Czechami pod nosem i taniej może zjechać na karencję.

Niektórzy przedsiębiorcy idą krok dalej!

Zresztą, fakt kabotażowego ograniczenia to nie tylko litewski problem. Jedna z największych firm z branży TSL w Polsce zaczęła omijać przepisy poprzez budowę… hotelu pracowniczego na polsko-niemieckiej granicy. Kierowcy – zamiast zjeżdżać do bazy firmowej – mogą zostawić pojazd w hotelu i przeczekać karencję bez wjeżdżania w głąb naszego kraju. Oczywiście, sytuacja ta szybko spotkała się z reakcją niemieckich polityków. Nie ma tu jednak żadnego zaskoczenia – tajemnicą poliszynela jest bowiem fakt, że właśnie Niemcy najbardziej naciskali na wprowadzenie Pakietu Mobilności, by zmniejszyć siłę floty krajów Europy Wschodniej.

I tak europoseł Ismail Ertug stwierdził w mediach, że polska firma całkowicie wypacza intencje nowych przepisów, które mają wspomóc kierowców w odpoczynku. Przedsiębiorstwo broni się, że sytuacja jest zgodna z prawem i w żadnym wypadku nie wpływa, a nawet polepsza warunki odpoczynku dla kierowców.

Rosną wynagrodzenia, ale kierowców brak…

Kwestia wynagrodzeń dla kierowców to drugi temat, który bardzo rozgrzewa właścicieli firm z branży TSL. Przykładem jest tutaj Norwegia. Jedno z najbogatszych państw świata podniosło minimalną pensję dla kierowców ciężarówek do 81 złotych na godzinę. Co ważne, przepis dotyczy nie tylko kierowców zatrudnionych przez norweskich przewoźników, ale każdego, kto wykonuje swoje obowiązki na terenie Norwegii! Pracownicy delegowani mogą być więc problemem również poza terenem Unii Europejskiej.

Jednak rosnące płace wcale nie muszą oznaczać, że rynek pracy w branży będzie się polepszał. Otóż opublikowany przez PwC raport wskazał, że mimo Pakietu Mobilności i założenia dotyczącego pracowników delegowanych, a także rosnących co roku płac – nadal nie ma w Europie kierowców! W 2022 roku branża może mieć problem ze znalezieniem nawet 200 tysięcy pracowników.

Dlaczego tak się dzieje? Otóż z raportów agencji pracy wynika, że poza wynagrodzeniem pracownicy oczekują spokojnego zatrudnienia, regularnych godzin czasy i spędzania wolnych chwil z rodziną. Branża TSL, a szczególnie wymiar transportowy nie gwarantuje takiej możliwości. To całkowicie odrzuca młodych ludzi. Przedsiębiorcy z całej Europy poszukują więc pracowników na Ukrainie, Białorusi, a nawet w dalszych zakątkach świata takich jak Azerbejdżan czy Gruzja.

Branżę TSL czeka sporo wyzwań!

Powyższe podsumowanie ostatnich zdarzeń w branży wskazuje na to, że przedsiębiorców transportowych czeka wiele wyzwań w najbliższych miesiącach. Muszą dostosować się przede wszystkim do zbliżającej się godziny zero – od lutego 2022 roku ostatecznie zacznie obowiązywać każdy z przepisów Pakietu Mobilności. To może oznaczać sporą migrację przedsiębiorstw (nie tylko z Litwy), a także rotacje kadrowe. Idąc jednak za pomysłem polskiej firmy stawiającej hotele możemy przypuszczać, że wiele firm znajdzie rozwiązania związane z rewolucyjnymi przepisami, a transport nadal będzie sobie radził.

Udostępnij

Inne artykuły

Popularne artykuły