wtorek, 4 października, 2022
Strona główna E100

Udostępnij artykuł

10:31, 11 maja 2022

Niemieckie stowarzyszenie próbuje oczernić polski transport drogowy

Niemieckie stowarzyszenie transportowe CamionPro opublikowało ankietę według której kierowcy z Ukrainy i Białorusi zatrudnieni w polskich i litewskich firmach transportowych są wyzyskiwani. Odpowiedź ZMPD jest jednoznaczna – ankieta jest nierzetelna.

Ankieta CamionPro oparta jest na rozmowach z kierowcami ciężarówek jeżdżącymi po niemieckich drogach. Łącznie ankietowano 1027 kierowców ze wschodu, głównie z Ukrainy i Białorusi. Według danych prezentowanych w badaniu, pensja podstawowa jaką otrzymuje kierowca zatrudniony w polskiej lub litewskiej firmie to 400 euro. Do niej są doliczane premie za wynik, ale nie zawsze. Ponadto, 92,4% ankietowanych stwierdziło, że nie posiada ubezpieczenia emerytalnego, a jedna trzecia, że ich pracodawca posługuje się fałszywymi fakturami za hotel, aby udowodnić, że kierowca nie spędził tygodniowego odpoczynku w kabinie.

Andreas Mossyrsch, członek zarządu CamionPro, ogłosił, że czas położyć kres nowoczesnemu niewolnictwu w transporcie drogowym. Zaapelował też o utworzenie specjalnego organu odpowiedzialnego m.in. za kontrolę warunków pracy kierowców.

Na wyniki ankiety szybko odpowiedziało Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce (ZMPD). Jego zdaniem, ankieta prezentuje nieprawdziwe i krzywdzące dla polskiego sektora transportu dane. Wynagrodzenie 400 euro to kwota kilkukrotnie niższa niż ta, którą realnie otrzymują kierowcy w transporcie międzynarodowym i mieszanym. Z raportu TLP Transport drogowy w Polsce 2021+ wynika, że średnia pensja netto to około 7 tysięcy złotych.

Nie wiadomo skąd wzięła się kwota 400 euro jaką rzekomo otrzymują kierowcy. Jak mówi dyrektor Departamentu Transportu ZMPD, Piotr Mikiel, za takie wynagrodzenie żaden kierowca by nie pracował. Trudno mówić o niewolniczej pracy przy wynagrodzeniu sięgającym co najmniej 6 tys. zł, czyli dwukrotnie wyższym od płacy minimalnej obowiązującej w Polsce.

Gdyby warunki zatrudnienia u polskich przewoźników nie odpowiadały kierowcom ze wschodu, to przecież mogliby pracować w innych unijnych krajach, które również, tak jak Polska, cierpią na braki kadrowe i chętnie zatrudniają kierowców z Ukrainy i z Białorusi.

Wygląda więc na to, że ankieta stowarzyszenia CamionPro nie ma nic wspólnego z wiarygodnymi danymi i jest to jedynie próba zdyskredytowania polskich firm transportowych. Konsekwencją tego miałoby być oczywiście osłabienie bardzo silnej pozycji polskiego transportu na unijnym rynku.

Źródło: logistyka.rp.pl

Udostępnij

Inne artykuły

Popularne artykuły