wtorek, 25 czerwiec, 2024
4 czerwiec 2024 r.

To się nazywa pasja do ciężarówek! Rozmowa z mistrzem świata w zawodach Volvo Truck Driver Challenge

Czy pracując za biurkiem można jednocześnie odnosić sukcesy w ekonomicznym prowadzeniu ciężarówki? Rozmawiamy z pierwszym polskim mistrzem świata w zawodach Volvo Truck Driver Challenge, panem Piotrem Krahelem.

Jak zostaje się mistrzem świata w Volvo Truck Driver Challenge wśród kierowców samochodów ciężarowych jednocześnie pracując de facto za biurkiem? Proszę opowiedzieć o początkach swojej pasji i samym pomyśle sprawdzenia się w takich zawodach.

Zaraz po studiach zacząłem swoją drogę zawodową w jednej z największych firm logistycznych zajmujących się transportem ładunków w temperaturze kontrolowanej w Szczecinie. Pracowałem na stanowisku logistyka, a do moich podstawowych obowiązków należało codzienne układanie tras przejazdu kilkudziesięciu ciężarówek o DMC 40 ton. Naszym głównym zleceniodawcą był wtedy znany w Polsce dyskont mający sieć sklepów w wielu województwach. Dostawy musiały być idealnie na czas. Nie ukrywam, że była to naprawdę ciężka analityczna praca wymagająca uwzględnienia m.in. czasu pracy kierowców, załadunków, ładunków powrotnych, serwisów.

Już wtedy, podobnie zresztą jak dziś, firmy transportowe borykały się z niedoborem kierowców. Największe problemy były w weekendy, bo wielu kierowców odbierało wtedy obowiązkowe odpoczynki tygodniowe. A tak się złożyło, że jako osiemnastolatek zrobiłem sobie uprawnienia C+E. Kiedy więc nie mieliśmy do dyspozycji kierowcy, sam wsiadałem do ciężarówki i jechałem trasą, którą wcześniej sam wytyczyłem. Po całym tygodniu pracy w biurze dodatkowe zlecenie w weekend było z jednej strony obciążające. Ale z drugiej poczułem, że mi się to podoba, że daje mi pewnego rodzaju odskocznię. Poza tym był jeszcze jeden duży plus tych weekendowych zleceń – zintegrowałem się z innymi kierowcami. Przestałem być dla nich dyspozytorem, który siedzi za biurkiem wydając dyspozycje oderwane od rzeczywistości, a stałem się kimś kto rozumie ich pracę, wie z czym ona „się je”. Wtedy też zrozumiałem jak wiele w transporcie zależy od kierowcy ciężarówki i tego jak prowadzi pojazd. Wdrażając tylko kilka najważniejszych schematów, można było osiągnąć oszczędność na paliwie rzędu 20%! To było naprawdę dużo. Przekładając to na rachunek końcowy firmy, korzyści były ogromne.

W roku 2011 dowiedziałem się o konkursach dla kierowców organizowanych przez wiodących producentów pojazdów ciężarowych. Po raz pierwszy wystartowałem w konkursie „The Young European Truck Driver 2012 by SCANIA”. Ku mojemu zdziwieniu wygrałem eliminacje wojewódzkie i dostałem się do finału Polski. Konkurencja w finale była już bardzo wymagająca i zająłem 7 miejsce. Ale złapałem bakcyla…. Startowałem regularnie w innych konkursach (organizowanych przez Volvo czy Renault), zajmując w polskich finałach wysokie miejsca. Lecz nigdy nie byłem najlepszy.

Szczęście uśmiechnęło się do mnie w roku 2016, kiedy w ramach konkursu Driver's Fuel Challenge 2016 (organizowanym przez VOLVO Trucks) zdobyłem tytuł mistrza Polski i miałem zaszczyt reprezentować nasz kraj na finałach światowych w Szwecji. Był to dla mnie ogromny zaszczyt. W finale zająłem 7. miejsce. Pełny sukces udało mi się osiągnąć dwa lata później, kiedy to w mistrzostwach o tej samej nazwie zdobyłem tytuł Mistrza Świata i do Polski wróciłem już jako pierwszy Polak z takim osiągnięciem.

Mistrzostwa dla kierowców mogą się kojarzyć naszym czytelnikom z wyścigami. Wiemy jednak, że zawody polegają na czymś zupełnie innym. Proszę opowiedzieć na czym polega Volvo Truck Driver Challenge i inne tego typu zawody?

Ideą tych konkursów jest podnoszenie świadomości kierowców w odniesieniu do efektywnego wykorzystywania tak dużej masy pojazdów ciężarowych (energii kinetycznej), racjonalnego przyspieszania czy hamowania. Istotnym też było podnoszenie wiedzy w zakresie zabezpieczania ładunku, bezpieczeństwa drogowego, zabezpieczania miejsca wypadku, czy w końcu udzielania pierwszej pomocy. Te wszystkie elementy są badane na danym odcinku trasy, o dużym stopniu utrudnienia, odzwierciadlającym najbardziej realny scenariusz na drodze, z którymi kierowcy zmagają się na co dzień, w pełni załadowanym samochodem o DMC 40 ton. Trasy konkursowe są zazwyczaj krótkie, gdzie nie ma praktycznie miejsca na popełnianie błędu. Chodzi o to, żeby każdy z odcinków drogi był wykorzystany optymalnie. Mam na myśli np. podjazd pod strome wzniesienie. Jeżeli kierujący narazi pojazd na potrzebę redukcji biegu w trakcie pokonywania wzniesienia, to nastąpi istotna redukcja prędkości, a co za tym idzie zwiększone zużycie paliwa. To samo dotyczy chociażby wykorzystywania energii kinetycznej. Pojazd o takiej masie naprawdę potrzebuje niewiele, żeby nawet z niewielkiego zjazdu zaczął się samodzielnie rozpędzać. Kluczem jest odpuszczanie przyspieszenia np. na przełamaniach wzniesień. Te wszystkie elementy, wraz z tymi których nie chciałbym zdradzać 😉, stanowią o świadomej jeździe defensywnej. Najważniejszy cel: uczestnik ma za zadanie na mecie wykazać się jak najmniejszym zużyciem paliwa. Oczywiście czas przejazdu również jest brany pod uwagę.

Co decyduje o sukcesie w takich zawodach? Jakie elementy są najważniejsze? Co można wytrenować, a co jest naturalną predyspozycją kierowców startujących w tego typu zawodach?

Myślę, że przede wszystkim opanowanie i spokój. To jest trochę jak gra w szachy. Musisz odpowiednio wcześnie przewidzieć kilka ruchów do przodu, aby nie dać się zaskoczyć przez przeciwnika. Tu oczywiście przeciwnikiem jest droga, którą po prostu należy uczyć się czytać.

Volvo Truck Driver Challenge to nie jedyne tego typu mistrzostwa. Inni producenci ciężarówek też mają swoje konkursy, np. Renault, Scania, DAF. Czy wszystkie konkursy opierają się na podobnych zasadach? I czy możemy powiedzieć, że zawody pod egidą Volvo należą do najbardziej prestiżowych?

Myślę, że konkursy organizowane przez VOLVO czy RENAULT są najbardziej „dopieszczone”, a jednocześnie najbardziej odzwierciedlają rzeczywistą trasę jaką kierowcy pokonują na co dzień. Samochody są zawsze załadowane tak jak w rzeczywistości. Osobiście nie bawią mnie konkursy, podczas których auta są na wpół ładowane, tylko po to, żeby wynik niskiego zużycia paliwa „poszedł w świat”.

Konkursy SCANIA, VOLVO czy RENAULT zawsze obejmują też test teoretyczny, gdzie również trzeba wykazać się wiedzą.

Od Pana największego sukcesu w Volvo Truck Driver Challenge minie wkrótce 6 lat. Zamierza Pan dalej startować w tego typu mistrzostwach i powtórzyć swoje osiągnięcia?

Bardzo bym chciał, ale od czasu pandemii większość konkursów zostało wstrzymanych. Mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni i regularnie zaglądam na branżowe portale, żeby sprawdzić czy coś nowego się pojawiło. Cały czas mam też kontakt z zaprzyjaźnionymi przewoźnikami i kiedy tylko nadarza się okazja, to wstaję zza biurka i siadam za kierownicą. Bardzo to lubię, relaksuję się prowadząc ciężarówkę.

Czy sukces z Goteborga w jakikolwiek sposób zmienił Pańskie życie? Wzrosła popularność? Posypały się oferty pracy?

Szczerze mówiąc nie na tym mi zależało i nie oczekiwałem nigdy jakiegoś przełomu. Z natury jestem dość skromną osobą. Największą satysfakcję dawała mi zawsze możliwość rywalizacji z najlepszymi kierowcami. Ale nie ukrywam, że jest to bardzo miłe, jak po tylu latach, znajomi z branży witają mnie słowami „cześć mistrzu”.

Dziękujemy za rozmowę!

Banners block

Udostępnij

Inne artykuły

Popularne artykuły