wtorek, 8 wrzesień, 2026

Polscy przewoźnicy mogą wpłynąć na przyszłość relacji z Ukrainą

Zaktualizowano: 08-09-2026

Spadek polskiego udziału w rynku z ponad 40% do zaledwie 7% i ponad milion ukraińskich zestawów na granicach rocznie – to dane, które zna chyba każdy polski przewoźnik. Pytanie tylko: co z tym zrobimy? Przyszłość transportu z Ukrainą wciąż nie jest przypieczętowana, a polskie firmy przewozowe miały właśnie okazję, by przedstawić swoje twarde racje rządowi i Komisji Europejskiej.

Resort pyta o zdanie, przewoźnicy podają fakty

Na wniosek Ministerstwa Infrastruktury ruszyły szerokie konsultacje, które prowadzi Ośrodek Badawczy Ekonomiki Transportu. Cel jest prosty: sprawdzić, jak zniesienie zezwoleń wpłynęło na polskie firmy TSL. Urzędnicy zbierają dane dotyczące stawek, wolumenu zleceń i zmian kierunków jazdy.

I co ważne – badanie dotyczy każdego przedsiębiorcy. Niezależnie od tego, czy codziennie jeździsz na Wschód, zrezygnowałeś z tamtego rynku po zmianie zasad, czy od dawna trzymasz się wyłącznie tras po Unii. Zebrane odpowiedzi mają posłużyć jako twarde argumenty podczas negocjacji w Brukseli i rozmów akcesyjnych z Kijowem. Zbieranie opinii zakończyło się 30 sierpnia 2026 r.

Unia szuka danych, Ukraina nadrabia zaległości

Równolegle własną analizę robi Komisja Europejska. Urzędnicy z Brukseli chcą wiedzieć, jak sytuacja wygląda z perspektywy praktyków, bo same statystyki ze przejść granicznych nie pokazują pełnego obrazu zniszczeń w stawkach frachtowych.

W tle toczą się też zmiany po drugiej stronie granicy. Od końca lipca 2026 r. Ukraina zaczęła dostosowywać swoje prawo do unijnych norm. Kierowcy ze Wschodu mają już m.in. zakaz odbywania tygodniowego pauzowania w kabinie, ograniczenia w pracy nocnej do 10 godzin oraz obowiązek montażu tachografów G2V2 w nowych autach na trasach międzynarodowych. To krok w dobrą stronę, ale do pełnego wyrównania szans wciąż daleko – koszt pracy i wymogi administracyjne u sąsiadów nadal dają im spory handicap.

Stawka na stół: co po marcu 2027 roku?

Obecna umowa między UE a Ukrainą obowiązuje do 31 marca 2027 roku. Większość krajów Wspólnoty chętnie przedłużyłaby układ w ciemno, jednak Polska zgłasza sprzeciw i walczy o lepsze warunki dla rodzimych przewoźników.

Nadchodzące miesiące zdecydują o tym, jak ten rynek będzie wyglądał po wygaśnięciu obecnych ustaleń. Wyniki obu badań – polskiego i unijnego – będą główną kartą przetargową w nadchodzącej batalii o zasadę równej konkurencji.

Udostępnij

Może Cię zainteresować

Najnowsze artykuły