poniedziałek, 31 sierpień, 2026
08:41, 31 sierpień 2026

Wokół zakazu wyprzedzania znowu wrze

Szydłowiecka policja pochwaliła się ostatnio akcją ukierunkowaną na kierowców ciężarówek. Na drodze S7 mundurowi wysłali w powietrze drona z kamerą, by wyłapywać ciężarówki łamiące zakaz wyprzedzania. Sprawozdanie z tej akcji wywołało w branży kolejną burzę.

Dron nagrywa, ale prędkości nie mierzy

Sama procedura wydaje się prosta: latający nad trasa dron nagrywa tablice rejestracyjne, a kawałek dalej patrol na ziemi ściąga wskazaną ciężarówkę na bok. Problem polega na tym, że policyjne drony nie działają jak fotoradary czy wideorejestratory – zazwyczaj nie potrafią zmierzyć rzeczywistej prędkości żadnego z pojazdów.

W udostępnionym przez policję nagraniu widać manewr wyprzedzania, który zajął zaledwie kilka sekund. Z prostej matematyki wynika, że różnica prędkości między zestawami mogła wynosić blisko 10 km/h. Jeśli wyprzedzane auto jechało sporo poniżej dozwolonej prędkości, to wyprzedzający miał pełne prawo zakładać, że wykonuje manewr legalnie.

Co właściwie oznacza „znacznie wolniej”?

Ustawodawca wprowadzając zakaz wyprzedzania zostawił furtkę – zezwolił na wyprzedzanie pojazdów jadących „znacznie wolniej” niż dopuszczalna prędkość. Sęk w tym, że nikt do dziś nie zdefiniował, ile to dokładnie jest. Dla jednego kierowcy czy policjanta to 5 km/h, dla innego 15 km/h.

I tu pojawia się główny zgrzyt dla przewoźników i kierowców:

  • Ocena na oko: Policjant wypisujący mandat opiera się na własnym wrażeniu, a nie na twardych danych z urządzenia pomiarowego.
  • Brak jednoznacznych dowodów: Brak zapisu prędkości obu pojazdów sprawia, że wystawienie mandatu w wielu sytuacjach jest mocno dyskusyjne.
  • Stanowisko resortu: MSWiA przypominało, że każda taka sytuacja ma być oceniana indywidualnie pod kątem sprawności i bezpieczeństwa manewru, a nie z automatu.

Jak widać, czas mija, zasady pozostają dziurawe, a kierowcy w trasie wciąż musza się liczyć z tym, że sprawny i płynny manewr wyprzedzania może zostać uznany za wykroczenie.

Udostępnij

Może Cię zainteresować

9 maj 2022 r.

Wynajem ciężarówek. Ile kosztuje, dla kogo jest i czy się opłaca?

Zakup pojazdu ciężarowego to ogromny wydatek, nawet dla dużych przedsiębiorstw transportowych. Same, nowe ciągniki siodłowe kosztują najczęściej powyżej kilkuset tysięcy złotych (w zależności od zastosowania, marki i możliwości). Jeżeli dodamy do tego zabudowę, to cena jeszcze wzrasta. Niektóre firmy transportowe korzystają z finansowania zakupu leasingiem, a jeszcze innego rodzaju alternatywą w tym przypadku jest wynajem tirów i ciężarówek. Kto powinien korzystać z takiej usługi? Jakie są jej zalety?

Najnowsze artykuły