wtorek, 22 wrzesień, 2026

Zagraniczni przewoźnicy zrzucą się na ekologiczne ciężarówki dla Holendrów

Zaktualizowano: 22-09-2026

Holenderski system elektronicznych opłat drogowych dla ciężarówek kręci się w najlepsze, a lokalny rząd ma już gotowy plan, co zrobić z zebraną kasą. W 2027 roku opłaty od przewoźników mają przynieść budżetowi aż 1,1 miliarda euro, czyli około 4,8 miliarda złotych. Co ciekawe, blisko jedna trzecia tej gigantycznej kwoty trafi z powrotem do kieszeni tamtejszych firm transportowych.

Doświadczony sąsiad zapłaci za nowy sprzęt

Z szacunków wynika, że co czwarty zestaw na holenderskich tablicach tak naprawdę napędzają zagraniczne rejestracje – w tym spore grono przewoźników z Polski. W praktyce oznacza to prostą zależność: firmy ze Wschodu i Południa Europy zostawią na tamtejszych autostradach setki milionów euro, z których holenderscy przewoźnicy sfinansują sobie wymianę floty na elektryki.

Rząd w Hadze wyliczył, że w 2027 roku odda branży 329 milionów euro. Z tych pieniędzy wypłacane będą dotacje do zakupu ciężarówek elektrycznych oraz inne dopłaty wspierające lokalny transport. Reszta, czyli ponad 750 milionów euro, pokryje koszty wdrożenia samego systemu myta oraz wcześniejsze wydatki państwa.

Z roku na rok więcej pieniędzy dla swoich

To jednak dopiero początek holenderskiego planu wsparcia dla swoich. W kolejnych latach państwo zamierza zostawiać dla siebie coraz mniej zebranych opłat, przesuwając ciężar na dotacje dla branży.

  • 2027 rok: 329 mln euro dla przewoźników

  • 2029 rok: około 390 mln euro zwrotu

  • 2030 rok: aż 540 mln euro na programy wsparcia

Im więcej gotówki z myta wpłynie do budżetu, tym łatwiej holenderskie firmy dostaną dotacje na zakupy nowych aut czy modernizację baz. Dla zagranicznych firm wykazujących kilometry w Holandii wniosek jest prosty: myto trzeba dobrze skalkulować we frachtach, bo w przeciwnym razie sami zasponsorujemy konkurencji z zachodu zieloną transformację.

Udostępnij

Może Cię zainteresować

Najnowsze artykuły