Przewoźnicy w warunkach COVID-19
We współczesnym świecie prawdopodobnie nie ma ani jednej branży, na którą nie miałaby wpływu pandemia nowego koronawirusa. Poważne trudności mają teraz też przewoźnicy. W wielu krajach, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się COVID-19, na długo wstrzymana została produkcja, a to z kolei doprowadziło do spadku popytu na usługi transportowe. Dotknęło to przede wszystkim firmy, w których flocie znajdowały się głównie plandeki. Jednak spadek popytu nie jest jedynym problemem.
Brak wykwalifikowanej kadry
W ciągu ostatnich kilku lat w branży transportowej występuje poważny niedobór zawodowych kierowców. Teraz firmy transportowe, aby utrzymać się na powierzchni podczas kryzysu gospodarczego, muszą obniżać wynagrodzenia swoim kierowcom. Kierowcy, którzy naprawdę pracują w obszarach wysokiego ryzyka, nie zgadzają się z taką polityką. Przykładowo na Litwie kierowcy ciężarówek od 20 kwietnia planują strajk, który na massengerze popiera już około czterech tysięcy kierowców. Niektórzy kierowcy się po prostu zwalniają. A to z kolei zwiększa jeszcze deficyt zawodowych kierowców ciężarówek.
Wydłużenie terminów płatności
Mimo że frachty nieznacznie wzrosły, prawie wszyscy przewoźnicy spotykają się z wydłużonymi terminami płatności. Z niektórych firm pieniądze trzeba praktycznie „wydzierać”.
Wydłużenie terminów płatności wynika głównie z faktu, że w czasie pandemii, zdalna praca księgowości, spowolnione zarządzanie dokumentami i praca poczty zajmuje znacznie więcej czasu.
Jak pozostać w biznesie?
Aby zachować miejsca pracy, nie obniżać stawek i wyjść z kryzysu z minimalnymi stratami, trzeba działać wspólnie. Sumienna praca, pomoc dla partnerów, a jeśli to możliwe - przyspieszenie płatności, pozwoli uniknąć bankructwa.
Przydałaby się też pomoc na poziomie państwa, a mianowicie zmniejszenie obciążeń podatkowych, leasingu, zmniejszenie lub zniesienie opłat za przejazd drogami, zapewnienie możliwości wzięcia prysznica na niektórych strzeżonych parkingach w tranzycie, złagodzenie przepisów dotyczących czasu pracy kierowców, w przypadku niewielkiego naruszenia trybu ich pracy we wszystkich krajach. Ponadto w warunkach pandemii rządy mogłyby wymieniać się dodatkowymi zezwoleniami oraz zezwalać na dodatkowe ładunki w drodze powrotnej na podstawie zezwoleń tranzytowych.
Wszystkie te środki pozwoliłyby przewoźnikom wytrzymać do momentu, aż po pokonaniu COVID-19 zapotrzebowanie na transport wzrośnie. O tym mówią dziś eksperci z branży.
Materiał przygotowany na podstawie źródeł internetowych
