Przewoźnicy apelują o zmiany w SENT. Drobne błędy skutkują ogromnymi karami
Spis treści
System SENT miał uderzyć w szarą strefę, a tymczasem rykoszetem dostają legalnie działające firmy transportowe. Zamiast wyłapywać przestępców, skarbówka nakłada gigantyczne kary za zwykłe pomyłki i literówki. Skala problemu jest ogromna, co potwierdzają najnowsze dane z urzędów skarbowych. Przewoźnicy mówią głośno: dość tego, przepisy muszą się zmienić.
Ponad 4,7 miliona złotych kar w dwa i pół roku
Zachodniopomorskie Stowarzyszenie Przewoźników Drogowych sprawdziło, jak wygląda rzeczywistość w województwach lubuskim i zachodniopomorskim. Liczby z lat 2024–2026 (dane do połowy roku) dają do myślenia. W tym okresie urzędnicy wszczęli tam łącznie aż 808 postępowań. Suma nałożonych kar? Ponad 4,73 miliona złotych. Pamiętajmy, że mówimy tylko o 2 województwach w Polsce.
Zwykła literówka warta fortunę
Przedsiębiorcy podkreślają, że te gigantyczne kwoty rzadko wynikają z celowych oszustw. Problem leży w skomplikowanym i mało intuicyjnym systemie. Kierowca lub spedytor popełnia drobny błąd formalny, a system traktuje go jak przestępcę. Statystyki pokazują, że średnia wysokość jednej kary w Zachodniopomorskiem to aż 13,5 tysiąca złotych.
Wszystko przez bardzo restrykcyjne prawo. Za błąd lub brak zgłoszenia w systemie SENT grozi kara wynosząca do 46 procent wartości brutto przewożonego ładunku. Urzędników nie interesuje, czy się pomyliłeś, czy celowo chciałeś wprowadzić organy w błąd.
Czas na zmiany w przepisach
Stowarzyszenie żąda pilnego rozpoczęcia debaty gospodarczej na temat zmian w systemie SENT. Branża oczekuje, że przepisy zostaną uproszczone, a kary staną się proporcjonalne do popełnionego czynu. Obecne rozwiązania niszczą transport drogowy, zamiast go chronić, dlatego urzędnicy muszą w końcu zacząć odróżniać celowe unikanie podatków od zwykłego, ludzkiego potknięcia.
