Maksymalne ceny paliw na stacjach: rząd walczy z drożyzną, ale branża TSL nie ma co liczyć na cuda
Spis treści
Od 31 marca 2026 roku wchodzi w życie pakiet „Ceny Paliwa Niżej” (CPN), który ma zatrzymać szaleństwo cenowe przy dystrybutorach. Dla kierowcy osobówki to dobra wiadomość, ale dla branży transportowej rządowy program niewiele zmienia.
Odgórny limit ceny: 7,60 zł za litr diesla
Najważniejszy konkret jest taki: Ministerstwo Energii wprowadza ceny maksymalne. Na pierwszy ogień idzie olej napędowy – od jutra nie może on kosztować więcej niż 7,60 zł brutto. Żadna stacja w kraju nie ma prawa wystawić wyższej kwoty na pylonie. Jeśli ktoś spróbuje naciągnąć klientów, ryzykuje gigantyczną karę – nawet do miliona złotych.
Te limity nie są stałe. Resort ma zamiar aktualizować stawki w każdy dzień roboczy, reagując na to, co dzieje się na światowych rynkach. Na razie system ma działać do 15 kwietnia, ale jeśli sytuacja nadal będzie napięta, urzędnicy mogą go przedłużyć.
Co z podatkami? VAT w dół, akcyza na minimum
Żeby te obniżki w ogóle były możliwe, rząd mocno ściął podatki. VAT na paliwo spada z 23% na 8%, a akcyza zostaje obniżona do najniższego poziomu, na jaki pozwala Unia Europejska. Dodatkowo, wprowadzenie ceny maksymalnej ma ukrócić windowanie marż przez właścicieli stacji i realnie ulżyć portfelom Polaków.
Przewoźnicy zacierają ręce? Niestety nie
Choć z boku wygląda to na wielką ulgę, dla właściciela firmy transportowej rzeczywistość jest inna. Oto dlaczego pakiet CPN nie zmieni wiele w portfelu przedsiębiorcy:
- Karty paliwowe rządzą się swoimi prawami: Większość firm transportowych tankuje na karty flotowe. Tam ceny bazują na rynku hurtowym, a nie na tym, co widzimy na pylonie przy trasie. To oznacza, że koszty przedsiębiorcy mogą w ogóle nie drgnąć, mimo rządowych limitów detalicznych.
- VAT to tylko matematyka: Obniżka VAT-u z 23% na 8% cieszy sąsiada w osobówce, bo on płaci mniej przy kasie. Firmy i tak ten VAT odliczają w całości. Dla firmy transportowej liczy się tylko cena netto.
- Realna oszczędność jest znikoma: Jedynym realnym zyskiem dla przewoźnika jest niższa akcyza. Mówimy tu jednak o oszczędności rzędu 30 groszy na litrze. To kropla w morzu potrzeb przy obecnych kosztach eksploatacji.
Podsumowując: Tanio już było
Mimo że na stacjach zrobi się „taniej”, dla branży TSL paliwo nadal pozostaje rekordowo drogie. Czy rząd zaproponuje tarczę ochroną dla transportu, na przykład w postaci rozwiązań proponowanych przez TLP? Najbliższy czas pokaże.
