niedziela, 10 grudzień, 2023
Strona główna E100

Udostępnij artykuł

19 grudzień 2022 r.

Najtrudniej jest zdecydować komu pomożemy - rozmowa z koordynatorem pomocy humanitarnej w E100

Gdy wybuchła wojna w Ukrainie pracownicy E100 natychmiast zaangażowali się w pomoc ofiarom. Wewnątrz firmy powstały specjalne komórki zajmujące się zakwaterowaniem dla uchodźców, transportem, wsparciem medycznym i psychologicznym oraz zbiórkami produktów pierwszej potrzeby. Opiekę nad całością działań przejęła Ola Lesiak, która miała już za sobą doświadczenie pracy w fundacji. Postanowiliśmy zapytać Oli jak wygląda codzienna praca koordytora pomocy humanitarnej oraz co jest w tej roli najtrudniejsze.

Wybuch wojny zaskoczył wszystkich. Cała masa oddolnych akcji pomocowych skierowanych do obywateli Ukrainy wymagała skoordynowania choćby po to, żeby zmaksymalizować efekty tej pomocy. Nie inaczej pewnie było w E100?

Aleksandra Lesiak: To był wyjątkowy czas i dla firmy i dla mnie szczególnie, bo tak się składa, że wróciłam wtedy z urlopu macierzyńskiego. Widziałam, że E100 w sposób w zasadzie natychmiastowy i bez żadnych wątpliwości włączyło się w pomoc poszkodowanym wojną. Ponieważ moja przełożona wiedziała o moich doświadczeniach w projektach charytatywnych dostałam propozycję, aby skoordynować wszystkie działania pomocowe, które dzieją się w E100. Nie zastanawiałam się długo...

Od czego zaczęłaś? Jak wyglądał początek Twojej pracy jako koordynatorki w E100?

Tak naprawdę najważniejsze było podjęcie decyzji czy tworzymy fundację czy też wspieramy projekty, które już funkcjonowały. Uznaliśmy, że szybciej, prościej i z większym pożytkiem dla samego celu będzie wsparcie fundacji, które już działały. Zdecydowaliśmy, że czas potrzebny na założenie fundacji jest zbyt długi. Do tego dochodzi tzw. know-how: krótko mówiąc woleliśmy skorzystać w wiedzy i doświadczenia ludzi i instytucji, które już działają oferując im konkretne wsparcie, dodatkowo zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że więcej zrobimy, ergo więcej przeznaczymy konkretnych środków jeśli nie będziemy ponosić kosztów operacyjnych ewentualnej fundacji w ramach firmy. Dość szybko nawiązaliśmy współpracę z kilkoma fundacjami bardzo precyzyjnie je wcześniej weryfikując. Sprawdzaliśmy po prostu historie i przeszłość potencjalnych partnerów w naszej pracy charytatywnej chcąc być przekonanym o wyborze. W tym momencie współpracujemy z 6 fundacjami: 3 z nich to podmioty polskie skoncentrowane w tym czasie na pomocy ofiarom wojny w Ukrainie, 3 to fundacje ukraińskie. I warto dodać, że te ukraińskie wybieraliśmy wspólnie z naszymi pracownikami z Ukrainy.

Ponieważ wojna doświadcza każdego i niszczy czy dezorganizuje w zasadzie każdy aspekt życia to bardzo trudno wybrać komu pomagać. Komu pomaga E100 i jak?

Uznaliśmy, że skupimy się na pomocy najbardziej bezbronnym w czasie wojny. Pomoc kierujemy do samotnych matek z dziećmi, często z dziećmi niepełnosprawnymi. Wspieramy również domy dziecka. Jeden z domów został ewakuowany z terenów objętych działaniami wojennymi na Kaszuby i funkcjonuje również dlatego, że jako firma opłacamy wynagrodzenie wychowawców, którzy opiekują się dzieciakami. Trzeba też wiedzieć, że inaczej wygląda współpraca z fundacjami polskimi, którym możemy bezpośrednio przekazać darowiznę pieniężną, a zupełnie inaczej z fundacjami ukraińskimi gdzie ze względów prawnych takich darowizn zrobić nie możemy. W tym przypadku to jest konkretna pomoc rzeczowa: organizujemy zakupy i przekazujemy fundacjom ukraińskim po prostu konkretne, wskazane przez nich, dobra rzeczowe. Muszę wspomnieć, że my jako firma wspieramy również bezpośrednio naszych ukraińskich pracowników i temu rodzajowi pomocy nadaliśmy bardzo precyzyjną, firmową ścieżkę proceduralną. Wyobraźmy sobie, że pracujesz w Polsce, ale masz rodzinę w Ukrainie: składając wniosek w naszej firmie możesz liczyć na to, że rodzina w Ukrainie otrzyma od nas konkretne wsparcie finansowe. I taki wniosek może złożyć każdy pracownik E100.

Co jest w Twojej pracy najtrudniejsze?

Jak wspomniałam pracujemy z 6 fundacjami i jesteśmy z nimi w ciągłym kontakcie. Mimo, że od początku wojny wydaliśmy prawie 2 mln złotych na konkretną pomoc, nie jesteśmy w stanie zaspokoić wszystkich potrzeb i wtedy musimy decydować. I ten czas decyzji, ten moment decydowania komu pomagamy jest najtrudniejszy. Stresują mnie też takie momenty, kiedy np. rozmawiając przez telefon z kimś po ukraińskiej stronie nagle mnie rozłącza, nigdy nie wiem czy to tylko zwykłe problemy techniczne czy efekt wojny i czy mój rozmówca jest w tym momencie bezpieczny... Dostajemy informacje zwrotne od fundacji, z którymi współpracujemy, o konkretnych efektach naszej pomocy. I trudno wtedy powstrzymać emocje widząc np. dzieciaki, które nie dość, że straciły wcześniej rodziców to straciły też resztę poczucia bezpieczeństwa, bo ich wspólny dom dziecka przestał istnieć. Najtrudniejszą historią będzie dla mnie historia domu dziecka dla dzieci niepełnosprawnych w Dniepropietrowsku: to dzieci, które uciekały z bombardowanego miasta – zatłoczonym pociągiem, leżąc na ziemi, wystraszone i brudne. W drodze zagubiły swoje wózki inwalidzkie, dotarły tylko z reklamówką ubrań na zmianę. Do tej pory w nocy wybudzają ich koszmary. Opuściły ich nawet ukraińskie opiekunki, nie radząc sobie z obciążeniem całodobowej opieki nad tak pokrzywdzonymi dziećmi. W tym momencie wspieramy zakup nowych urządzeń rehabilitacyjnych czy wózków inwalidzkich. Dzieciaki są teraz bezpieczne i zaopiekowane.

Co uważasz za najważniejsze w pracy koordynatorki wszystkich naszych charytatywnych akcji? Co jest potrzebne w Twojej pracy?

Koncentracja na zadaniach. Staram się powściągać emocje po to, żeby jak najsprawniej i jak najszybciej pewne zadania wykonywać. Tu potrzebna jest czasami bardzo duża elastyczność, bo czas wojny tego wymaga. Z mojej pespektywy, zwłaszcza na początku, wydawało się, że pewne zadanie jest proste i mało czasochłonne po czym okazywało się, że tam, w Ukrainie to zadanie stawało się skomplikowane i trudne. Mam taką refleksję po kilku miesiącach pracy z projektami pomocowymi dla dotkniętych wojną w Ukrainie: wojna się nie skończyła, potrzeby są moim zdaniem jeszcze większe niż na początku – bądźmy konsekwentni w niesieniu pomocy. Choć naprawdę rozumiem znużenie wojną, ten rodzaj zmęczenia, oswojenia wojny, który każe nam wycofywać się z udzielania pomocy... E100 będzie pomagać dopóki będzie potrzeba.

Udostępnij

Inne artykuły

Popularne artykuły