Utrata prawa jazdy przez błąd na przejeździe – rząd wykorzysta kamery PKP
Spis treści
Ostatnia czarna seria na torach zbiera swoje żniwo. Po wrześniowych wypadkach z udziałem ciężarówek, rząd przechodzi od słów do czynów i szykuje zmiany w przepisach, które bezpośrednio uderzą w szoferów. Zła wiadomość jest taka, że za błędy przed torami będzie można stracić prawko na 3 miesiące, a pilnować tego ma automatyczny system kamer.
Koniec z wjeżdżaniem na czerwonym i na tzw. wcisk
Projekt zmian w prawie jest jasny. Prawo jazdy na kwartał straci każdy kierowca, który:
- wjedzie na przejazd przy czerwonym świetle
- wjedzie, gdy zapory zaczęły opadać
- pcha się na tory bez możliwości zjechania z nich z powodu korka
Do tej pory za takie błędy płaciło się wysoki mandat i punkty. Teraz w grę wchodzi utrata uprawnień, co dla zawodowego kierowcy oznacza po prostu przymusowy urlop i brak zarobków.
Około 2,8 tys. kamer wzywa posiłki
Głównym pytaniem branży było to, jak policja chce to wszystko wyłapywać. Przedstawiciel Ministerstwa Infrastruktury rozwiał wątpliwości w Sejmie. Rząd ma zamiar podpiąć kamery należące do PKP Polskich Linii Kolejowych pod system CANARD, czyli ten sam, który zarządza fotoradarami i odcinkowym pomiarem prędkości.
Obecnie trwa sprawdzanie, ile z ponad 2800 przejazdów kolejowych objętych monitoringiem spełnia wymagania techniczne. Jeśli plan wypali, kierowcy nie będą musieli spotkać patrolu drogówki – mandaty i decyzje o zabraniu dokumentu przyjdą pocztą z automatu.
Kiedy nowe przepisy wejdą w życie?
Rządowi mocno zależy na czasie i chce przepchnąć zmiany przez parlament jak najszybciej. Większość posłów zapowiada poparcie dla projektu. Jeśli ścieżka legislacyjna pójdzie gładko, nowe zasady i powszechny monitoring mogą zacząć obowiązywać jeszcze przed końcem 2026 roku.
Przewoźnicy i kierowcy muszą mieć się na baczności. Pośpiech przed szlabanem może teraz kosztować znacznie więcej niż tylko mandat – utrata uprawnień na trzy miesiące to konkretny problem dla całej firmy.
