USA pokazuje Europie, jak robić darmowe parkingi dla ciężarówek
Podczas gdy w Europie publiczne miliony idą na parkingi, za które przewoźnicy i tak muszą słono płacić, w USA wprowadzono zakaz pobierania opłat na obiektach budowanych z państwowej kasy. To gotowy wzór dla Unii Europejskiej.
Nowe zasady za oceanem
Rząd w Waszyngtonie zatwierdził nowe przepisy pod nazwą „Build America 250 Act”. Program mocno uderza w komercyjne podejście do odpoczynku kierowców. Najważniejsza zmiana to całkowity zakaz brania pieniędzy za postój na parkingach, które powstaną dzięki państwowym dotacjom.
Druga dobra wiadomość to konkretny budżet. Na ten cel Amerykanie przeznaczą 750 milionów dolarów (około 2,75 miliarda złotych) w ciągu najbliższych pięciu lat. Co roku na konta urzędników odpowiedzialnych za drogi wpłynie 150 milionów dolarów. Te pieniądze mają pójść wyłącznie na darmowe i bezpieczne miejsca przy autostradach.
Tragedia, która zmieniła prawo
Cała sprawa ma swój początek w dramatycznych wydarzeniach sprzed lat. W 2009 roku kierowca ciężarówki, Jason Rivenburg, nie został wpuszczony na teren firmy, gdzie miał zaplanowany rozładunek. Kazano mu czekać do rana poza zakładem. Z powodu braku wolnych miejsc na parkingach, zjechał na pauzę nocną na plac obok zamkniętej stacji paliw. Tam padł ofiarą brutalnego napadu i został zastrzelony dla zaledwie kilkunastu dolarów.
Po tej tragedii rodzina kierowcy wywalczyła zmianę przepisów, znaną jako „Prawo Jasona” (Jason’s Law). Pozwoliło ono finansować infrastrukturę dla transportu z budżetu państwa. Przez lata system miał jednak luki – fundusze się rozchodziły, a prywatne firmy budowały za publiczne dolary parkingi, za które potem żądały opłat. Nowe unormowania w końcu kończą z tym procederem.
Lekcja dla Brukseli
To świetny przykład dla Komisji Europejskiej. W Europie regularnie słyszymy o wielkich dotacjach na rozbudowę bazy parkingowej. Problem w tym, że Unia wspiera głównie prywatne, drogie obiekty.
Dla właścicieli firm transportowych to podwójny wydatek. Przewoźnicy płacą wysokie podatki, zostawiają majątek w mytach drogowych, a na koniec państwo funduje parking, na którym kierowca znowu musi wyciągnąć firmowy portfel.
