Luki w zakazie wyprzedzania dla ciężarówek
Kontrole zakazu wyprzedzania przeprowadzone przez białostocką policję to kolejny przykład na luki tego przepisu. Akcja została przeprowadzona przy użyciu drona. Problem w tym, że taki sprzęt nie może rejestrować prędkości wyprzedzanego pojazdu. To otwiera furtkę do licznych odwołań od mandatów.
Przypomnijmy, że zakaz wyprzedzania dla ciężarówek przewiduje jeden wyjątek. Jeśli wyprzedzany pojazd jedzie z prędkością znacznie niższą od dozwolonej to wyprzedzanie jest dopuszczalne. Inna sprawa, że organy kontrolujące nie posiadają sprzętu, który mógłby rejestrować zarówno prędkość wyprzedzającej ciężarówki, jak i pojazdu wyprzedzanego.
Kolejny kontrowersyjny punkt dotyczy braku znaków drogowych informujących o zakazie. O ile polscy truckerzy w zdecydowanej większości są świadomi nowego przepisu, o tyle kierowcy zagraniczni już niekoniecznie. Dowodem na to jest właśnie kontrola przeprowadzona przez białostocką policję. W jej wyniku dwóch kierowców ciężarówek otrzymało mandat. Jeden kierowca pochodzi z Litwy, drugi z Estonii.
Dla porównania, na Węgrzech, gdzie obowiązują godzinowe zakazy wyprzedzania dla ciężarówek, drogi obstawione są znakami. W Polsce o zakazie nie informują ani znaki drogowe ani żadne tablice świetlne.
