Cyfrowy list przewozowy już za rogiem, a polskie firmy transportowe mogą zostać w tyle przez powolne urzędy
Spis treści
Za niecałe trzy lata papiery transportowe w całej Unii Europejskiej znikną z kabin, a ich miejsce zajmą cyfrowe dokumenty eCMR i eFTI. Czas ucieka, tymczasem polski rząd wciąż nie przygotował odpowiednich przepisów ani systemów dla służb kontrolnych. Branżowy związek Transport i Logistyka Polska bije na alarm i żąda konkretów od Ministerstwa Infrastruktury.
Urzędowe opóźnienia uderzą w przewoźników
Od 9 lipca 2027 roku wszystkie służby w krajach Unii będą musiały przyjmować dokumenty przewozowe w formie elektronicznej. Polscy przewoźnicy powinni zyskać na tym mnóstwo czasu i nerwów – koniec z ginącymi papierami czy wielodniowym oczekiwaniem na potwierdzenie dostawy pod rozliczenie VAT. Problem w tym, że nasz kraj kompletnie nie jest na to gotowy.
Związek TLP zwrócił się bezpośrednio do ministra infrastruktury z prostym pytaniem: na jakim etapie są prace? Jak na razie brakuje nawet projektów ustaw, które nadawałyby cyfrowym dokumentom taką samą moc jak tradycyjnej papierowej ewidencji. Co więcej, zbliżające się wybory parlamentarne mogą sprawić, że nieuchwalone na czas przepisy wylądują w koszu. Dla naszej branży oznaczałoby to odcięcie od nowoczesnych rynków w Europie nawet do końca 2028 roku.
Awaria sieci na drodze? Brak procedur na czarny scenariusz
Przewoźnicy i kierowcy obawiają się też codziennych realiów na trasie. Co zrobić, gdy podczas kontroli ITD, Policji czy Krajowej Administracji Skarbowej padnie zasięg GSM, rozładuje się telefon albo zawieszą serwery?
Dziś nie ma jasnych procedur chroniących kierowcę przed mandatem za niedostarczenie dokumentu z powodu usterki technicznej. TLP domaga się, aby nowe prawo z góry zabezpieczało firmy transportowe przed karami w takich sytuacjach.
Potrzebny jeden system zamiast podwójnej biurokracji
Kolejny problem to brak zaplecza technicznego. Polska musi zbudować cyfrową bramę (tzw. eFTI Gate), do której podłączone zostaną radiowozy i punkty kontrolne. Do tego dochodzi kwestia zgłoszeń SENT – bez połączenia go z nowym unijnym systemem kierowcy będą musieli klepać te same dane dwa razy.
Branża czeka teraz na twarde deklaracje resortu. Najwyższy czas na testy i jasne zasady, bo w lipcu 2027 roku nikt na granicy nie będzie pytał polskiego przewoźnika o powody urzędowych opóźnień.
